PIKNIK NAUKOWY - 2008
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od autora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od autora. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2015

WYWIAD Z FIZYKIEM

WYWIAD Z PANEM mgr ANDRZEJEM MAKOWSKIM,

FIZYKIEM, MATEMATYKIEM I INFORMATYKIEM.


Piotr Kociołek, uczeń Gimnazjum nr 145 im. Jana Pawła II w Warszawie, przeprowadził w ramach VIII Ogólnopolskiego Konkursu Fizycznego „Poszukiwanie Talentów", organizowanego przez Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Polskie Towarzystwo Fizyczne, wywiad z panem magistrem Andrzejem Makowskim, fizykiem, matematykiem i informatykiem.


  1. Jak to się stało, że został Pan fizykiem?
Przyczyna tego wyboru była dość prozaiczna. W szkole średniej, w ówczesnym systemie oświatowym nie było gimnazjów, miałem fenomenalnego nauczyciela fizyki i kiepską nauczycielkę matematyki. W liceum, do którego uczęszczałem, nauczyciel fizyki umiał nie tylko przekazać wiedzę, ale potrafił wzbudzić fascynację przedmiotem, a także zainteresowanie uczniów ogromnymi możliwościami stojącymi przed tą dziedziną wiedzy. Ja, chociaż zawsze bardziej skłaniałem się ku matematyce i do dzisiaj jest mi ona bliska, to jednak wraz z dużą grupą kolegów z klasy wybraliśmy studia fizyczne. To był w sumie taki „owczy pęd”. Zaznaczył się tu wpływ świetnego nauczyciela, jakże ważny dla uczniów, kiedy jest on nie tylko nauczającym, ale staje się mistrzem i przewodnikiem w odkrywaniu tajników wiedzy.
Może gdyby uczyła nas matematyki inna osoba, pewnie wielu spośród nas, w tym i ja, wybralibyśmy tę dziedzinę wiedzy. Nasza matematyczka „tylko uczyła”, stosując skądinąd niezawodną metodę zadawania i odpytywania. Nie było mowy o budzeniu zainteresowania przedmiotem, a szczególnie fascynacji. Pani ta, z pewnością rzetelny pedagog, nie potrafiła jednak uczyć w sposób interesujący. Matma była po prostu nudna.

  1. Co jest tak ciekawego w tej nauce według Pana?
Fizyka odnosi się do otaczającej nas rzeczywistości. Poczynając od odkryć dokonanych przez fizykę newtonowską do niesłychanie fascynujących odkryć, których na naszych oczach dokonuje fizyka atomowa badająca cząstki elementarne, rozwijająca się astrofizyka badająca kosmos itd. To ogromne pole nowych odkryć, poszerzających naszą wiedzę.
Oczywiście fizyka korzysta z zasad wypracowanych i wypracowywanych przez matematykę. Są one narzędziem niezbędnym do formułowania twierdzeń fizycznych. Fizyka też znajduje się w coraz silniejszych relacjach z innymi naukami przyrodniczymi, np. chemią, biologią, a także kosmologią i astrofizyką. Ciekawią i fascynują otwierające się niemal nieskończone możliwości odkrywania wszechświata, prawideł w nim istniejących i jego zrozumienia.
Nie trzeba już uzasadniać, że ze zdobyczy fizyki jak najszerzej korzysta technika, stosując konkretne rozwiązania w konstrukcjach urządzeń tworzących przecież obraz naszej cywilizacji.

  1. Jakie oceny otrzymywał Pan w szkole z fizyki?
Zawsze pozytywne, najczęściej dobre i bardzo dobre. Szczególnie dumny byłem z piątki, szóstek wtedy nie było, otrzymanej za prezentację działania wiecznego pióra ze zbiorniczkiem na atrament (długopisy nie były wówczas w powszechnym użyciu, a często wręcz zwalczane przez szkołę). Oczywiście z omówieniem szczegółowym zasad fizyki wykorzystywanych w konstrukcji tego skądinąd nieskomplikowanego urządzenia.

  1. Jaką uczelnię Pan skończył?
Skończyłem studia na Uniwersytecie Warszawskim, kierunek dydaktyka fizyki, a więc kierunek ściśle „belferski”.... O! Przepraszam.... nauczycielski. Pierwszą pracę po studiach (obowiązywał wówczas nakaz pracy) rozpocząłem jako nauczyciel fizyki w jednej z warszawskich szkół średnich. Było to liceum księgarskie, w którym pracę, jako początkującego nauczyciela tego przedmiotu, do dziś mile wspominam. Udało mi się znaleźć wspólny język z uczniami, a nawet ich zainteresować. Może dlatego, że niejako „patronował” mi mój nauczyciel fizyki, którego uwielbialiśmy i którego starałem się naśladować. I to chyba w jakiejś mierze mi się udało.

  1. Jaki dział fizyki interesuje Pana najbardziej i dlaczego?
Fizyka cząstek elementarnych. Cała fizyka opiera się na elementarnym obrazie rzeczywistości. Ten obraz jest fundamentem i podstawowym budulcem, na którym opiera się cała fizyka. I choć wiem, że na bazie niedawnych odkryć, wśród fizyków nie ma obecnie jednomyślności w uznaniu definicji cząstki elementarnej, to ja jednak podzielam pogląd, że cząstki elementarne, czyli nie posiadające wewnętrznej struktury, są podstawowym budulcem materii. Dopuszczam również istnienie pojęcia cząstek fundamentalnych i że w miarę postępu badań pewne cząstki mogą przestać być uznawane za elementarne. Wszak fizyka jest nauką niezwykle dynamiczną i ciągle rozwijającą się.

  1. Czy ostatnio w tej dziedzinie dokonano jakichś przełomowych odkryć?
Nie chciałbym być tzw. „hurra optymistą”. Dzisiaj, tak naprawdę, nauka nie znajduje się na etapie lawinowego dokonywania odkryć, a zwłaszcza tych przełomowych. A poza tym, co to jest to przełomowe odkrycie? Dla jednych będzie ono przełomowe, a dla innych nie. To ma się trochę tak, jak z odkryciami geograficznymi. Obecnie nie odkrywa się przysłowiowej Ameryki, Ziemi Ognistej, czy też biegunów Ziemi. Tamte odkrycia były okupione ogromnymi wysiłkami i ofiarami. Dzisiaj dowiadujemy się, że niepełnosprawny chłopiec Janek Mela powędrował sobie, jak gdyby nigdy nic, ze swoim wspaniałym opiekunem panem Markiem Kamińskim, na oba bieguny. I nie wywołuje to nawet wielkich sensacji.
Wracając na grunt fizyki. Jej działania nie polegają na ciągłym dokonywaniu jakichś wiekopomnych i przełomowych odkryć, ale raczej na szukaniu odpowiedzi na nieskończenie wiele małych znaków zapytania, na wypełnianiu luk w istniejącym obrazie świata. Nie znaczy to, że nie jest to interesujące, wręcz przeciwnie. Przy okazji znalezienia odpowiedzi na jedno z tych małych znaków zapytania, może zdarzyć się jakieś przełomowe odkrycie, które zupełnie zmieni nasz pogląd na rzeczywistość. I tu należy się za to chwała nauce!
Warto dodać tak na marginesie, że nauka jest systemem samoregulującym się. To znaczy, że nieustannie dąży do odkrywania prawdy. Wielokrotnie zdarzało się, że w nauce popełniano błędy, jednak nauka ma „narzędzia” do wykrywania tych błędów. Nie „wstydzi się” pomyłek i z pokorą się do nich przyznaje. Koryguje je, bo jej istotą jest PRAWDA. Zresztą nauka jest przecież działalnością ludzką, a być człowiekiem, to znaczy popełniać również błędy.
A wracając do wątku mojej wypowiedzi, to twierdzę, że nawet tak niesłychanie ważne urządzenie, jakim jest Wielki Zderzacz Hadronów, to nie jest ono jakimś epokowym urządzeniem rewolucjonizującym tę dziedzinę nauki, a raczej narzędziem pozwalającym potwierdzić to, co wcześniej fizycy teoretycznie wywnioskowali. A więc to jeszcze jeden etap na długiej, niekończącej się w wymiernym czasie, drodze rozwoju jednej z nauk.

  1. Którego fizyka podziwia Pan najbardziej?
Oczywiście Alberta Einsteina. Jego szczególna teoria względności, która zmieniła sposób pojmowania czasu i przestrzeni, jest wciąż aktualna, a jej zastosowanie pozwoliło na dokonanie wielu technicznych rozwiązań.
Drugim podziwianym przeze mnie uczonym jest Ksiądz Profesor Michał Heller, teolog, astrofizyk, kosmolog, do tego dyrektor, fundator i pomysłodawca Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, a także pracownik Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego. Jest laureatem wielu międzynarodowych nagród, z których najbardziej prestiżową jest Nagroda Templetona, porównywana z Nagrodą Nobla. Nagroda Templetona jest wyrazem uznania dla pracy tych uczonych, którzy wykazują, że nie ma sprzeczności między nauką a teologią, między wiarą a rozumem.
Zupełnie na marginesie zaznaczę, że przez 4 lata studiowałem filozofię i teologię. Studia te wiele mi dały i pozwoliły spojrzeć na rzeczywistość w sposób rozszerzony, a studium logiki i teoria poznania, które wchodziły w zakres filozofii, pomogły mi myśleć w sposób precyzyjny.

  1. Czy łatwo jest w obecnych czasach nauczać fizyki?
Na pewno trudniej niż przed wielu laty, kiedy rozpoczynałem pracę dydaktyczną. I to wcale nie dlatego, jak to się dzisiaj czasem mówi, że młodzież jest niesforna, rozhukana, rozwydrzona, czy jakoś tam jeszcze. Od czasów starożytnych zawsze na młodzież narzekano. Jestem już zaawansowanym emerytem, a bardzo cenię młodzież. Kontakty z nią inspirują i ….. odmładzają!
Natomiast młodzież dzisiaj ma ogromne możliwości dostępu do wiedzy. To prawda, że są tacy, którzy z tego nie korzystają, ale żeby móc z młodzieżą pracować trzeba być naprawdę świetnie przygotowanym, znać młodzież i lubić z nią współpracować. A być przygotowanym, to znaczy mieć dobrze opanowaną wiedzę, móc i umieć „coś” zaproponować młodzieży i wzbudzić zainteresowanie, albo wręcz entuzjazm. Bo dzisiejsza młodzież jest bardzo wymagająca. I tak powinno być!

  1. Czy ma Pan jakąś sentencję, która motywuje Pana do dalszej pracy i która definiuje fizykę?
Jeśli chodzi o sentencję związaną bezpośrednio z fizyką, to nie mam, bo jak wcześniej zaznaczyłem, chciałem zostać matematykiem, a nie fizykiem. To zamiłowanie do matematyki we mnie zostało, więc niech inne mniej znane twierdzenie Pitagorasa: „Liczba jest istotą wszechrzeczy”, będzie moją sentencją. To ona właśnie najbardziej uczy szacunku dla matematyki, która w wielu dziedzinach ludzkiej wiedzy ma tyle do zaoferowania.
Zresztą znajomość sentencji jest bardzo miła. Świadczy o erudycji człowieka, ale może też być dowodem na zramolenie. Wyobraźmy sobie, że ktoś ciągle wtrąca do rozmowy przysłowia. Pewien człowiek powiedział, że biada temu, kogo jedyną mądrością są przysłowia. Dla mnie o wiele ważniejsza jest rzetelność w pracy naukowej i zaangażowanie. To jest cenniejsze, niż żonglowanie sentencjami! Chociaż, nie przeczę, są one miłe i sympatyczne.

  1. Czy fizyki można się nauczyć, czy trzeba mieć do niej talent?
Żeby się nauczyć, trzeba pracować, a praca bywa często nużąca i może nawet zniechęcać. Z pewnością tego doświadczyłeś, bo tego doświadczają wszyscy. Natomiast żeby być twórczym, to do tego trzeba mieć talent. To on uskrzydla w pracy, pozwala realizować wizje i daje ogromną satysfakcję z osiągnięć.

  1. Czy można powiedzieć, że fizyka to całe Pana życie? Ma Pan jakąś inną pasję, czy jest Pan do końca pochłonięty fizyką?
Niestety nie. Jak powiedziałem, bardziej niż fizyka interesowała mnie matematyka. Tylko nie zrozum mnie źle, fizyka nie była pomyłką w moim życiu. Interesuję się rozwojem tej nauki, bardzo cenię odkrycia w tej dziedzinie i pracę naukowców. Jednak życie trochę inaczej ustawiło moje zainteresowania. Ponieważ dość gwałtownie usunięto mnie ze szkoły, w której uczyłem, za „niewłaściwe poglądy”, co w tamtych czasach oznaczało, że miałem odwagę mieć własne zdanie, musiałem znaleźć inną pracę, zgodną zresztą z moimi zainteresowaniami. Podjąłem pracę w Centrum Obliczeniowym Polskiej Akademii Nauk. To był ośrodek stosujący wtedy pierwsze tzw. mózgi elektronowe, czy też maszyny liczące. Były to XYZ, ZAM-2 i ODRY, czyli maszyny drukujące wyniki na taśmach lub płytach perforowanych. To stare dzieje, a mówię o tym dlatego, bo pozostał mi sentyment do zrębów informatyki. Zdziwiłbyś się, gdybyś zobaczył całe zestawy metalowych szaf wypełnionych setkami lamp radiowych, bo tranzystory jeszcze wtedy nie istniały. Lampy te mocno się nagrzewały i na hali, gdzie były ustawione owe „cuda” techniki informatycznej, było bardzo gorąco. To powodowało, że maszyny te psuły się i popełniały błędy, ale wyobraź sobie, że zastosowanie w pomieszczeniu klimatyzacji znacznie poprawiało niezawodność tych maszyn. To stare dzieje, ale właśnie ta praca spowodowała, że na wiele lat związałem się z informatyką. Wtedy to opracowałem jeden z pierwszych prostych programów wyszukujących dane, współpracowałem też z pismem „Maszyny matematyczne”. I tak życie sprawiło, że zawisłem między fizyką i matematyką, parając się informatyką. Te dziedziny wiedzy są mi szczególnie bliskie. Czasem nazywam je „trzema siostrami”.
Mam jeszcze wiele innych zainteresowań, nie związanych z tematem, ale już za dużo mówiłem. Może spotka mnie kiedyś przyjemność udzielenia równie interesującego wywiadu na inny temat. A Tobie, młody naukowcu, życzę ciągle nowych pasji, bo tylko pasjonaci dochodzą do osiągnięć w życiu, słowem – potrafią się zrealizować.

Bardzo dziękuję Panu za interesującą rozmowę.

Wywiad przeprowadził Piotr Kociołek

niedziela, 12 października 2014

poniedziałek, 31 grudnia 2012

JANUSZ KORCZAK


Byłeś tak dobry, że wśród życia  trudu                                             
tylko przez skromność nie czyniłeś cudu.
Byłeś Żydem, nie nosiłeś krzyża
lecz ja Ksiądz w pokorze się do Ciebie zbliżam.
Patrzę wzruszony na Twą fotografię
tak żyć i umierać jak Ty nie potrafię.”

         / Ks. Jan Twardowski o Januszu Korczaku /
Jest jednym z niewielu ludzi, któremu zadedykowano gwiazdę. Planetoida 2163 Korczak nazwana jest na jego cześć. Henryk Goldszmit (1878/9 -1942) znany bardziej jako Janusz Korczak w pełni na to zasługuje.

Ksiądz Jan Twardowski nazwał go mędrcem, który pokłonił się dzieciom, bo Janusz Korczak, lekarz, pedagog, pisarz, dzieciom i ich wychowaniu oddał całe swoje życie. Nie lubił mówić o poświęceniu. „Jedni kochają łowić ryby, inni grę w karty, a jeszcze inni nie wyobrażają sobie życia bez konnych wyścigów. Ja kocham dzieci ” – napisał w swoim pamiętniku z getta. Był pediatrą, który potrafił leczyć nie tylko chore dziecięce ciało, ale zbolałe dziecięce dusze. W 1922 roku porzucił dobrze prosperującą praktykę lekarską i zajął się wychowaniem dzieci przede wszystkim dzieci bezdomnych.

Przed wojną prowadził dwa sierocińce w Warszawie: dla dzieci chrześcijańskich i dzieci żydowskich. Uważał, że dzieci, które stanowią połowę społeczeństwa są uciskane i nie posiadają żadnych praw, tymczasem to one będą budować przyszłość, dlatego należy je do tego przygotować. Będą przyszłymi obywatelami lepszego świata, którego nadejście Stary Doktor przewidywał. W prowadzonych przez siebie placówkach funkcjonujących jak republiki uznawał pełną demokrację: dzieci miały swój sejm, gdzie podejmowały decyzje dotyczące życia w sierocińcu, sąd gdzie dorośli mogli skarżyć dzieci, dzieci mogły skarżyć dorosłych i wymierzać im karę. W swych pogadankach radiowych i artykułach drukowanych w polskiej prasie, powtarzał często, że dzieci są ludźmi i powinny posiadać takie same prawa jak dorośli, co prawda mają mniej doświadczenia, ale intelektualnie nie są mniej sprawni.

Gdy wypuszczał w świat swoich wychowanków żegnał ich słowami:

„Wiele razy myśleliśmy o tym jak żegnać, jakich rad udzielać. Niestety słowa biedne są
i słabe.
Nic wam nie dajemy.
Nie dajemy wam Boga, bo go sami odszukać musicie we własnej duszy, w samotnym wysiłku.
Nie dajemy ojczyzny, bo ją odnaleźć musicie własną pracą serca i myśli.
Nie dajemy miłości człowieka, bo nie ma miłości bez przebaczenia, a przebaczyć to mozół, to trud, który każdy musi podjąć.
Dajemy wam tęsknotę za lepszym życiem, którego nie ma, a które kiedyś będzie. Może ta tęsknota doprowadzi was do Boga, Ojczyzny i Miłości".

Ważnym elementem wychowawczym w prowadzonych przez Korczaka placówkach były wydawane przez dzieci gazetki, w których każdy mógł się swobodnie wypowiadać na każdy temat. W 1926 roku Korczak założył pismo dla dzieci i młodzieży „Mały Przegląd”, które ukazywało się w piątki przy warszawskim Przeglądzie Polskim. Piszącymi do tygodnika były dzieci.

W pierwszy dzień II wojny Janusz Korczak ubrał się w polski oficerski mundur lekarza wojskowego z czasów, gdy służył w armii i chodził w nim przez całą okupację. Był odważny. Patrzył Niemcom prosto w oczy bez lęku. Zachowywał godność nawet w najtrudniejszych chwilach, gdy bywał przez nich bity. W czasie wojny jego ukochany Dom Sierot Żydowskich znalazł się w getcie warszawskim. W budynku sierocińca kazał zamurować okna od ulicy – za wszelką cenę chciał odizolować swoje dzieci od tego, co się dzieje na zewnątrz. Walczył o nie jak lew o to, by bez względu na okoliczności wiodły w sierocińcu spokojne, normalne życie. Jestem bezdzietnym ojcem dwustu dzieci – oznajmiał ludziom, od których chciał wyciągnąć coś dla swoich podopiecznych..

Przygotowywał je do życia, przygotowywał je też do ewentualnej śmierci. W lipcu 1942 roku dzieci pod jego kierownictwem przygotowały sztukę Rabindranatha Tagore „Poczta” opowiadającej o śmierci jako duchowym, spokojnym przejściu na drugą stronę. Gdy już wiadomo było, że będą ewakuować Dom Sierot, proponowano Korczakowi wielokrotnie z różnych stron, by został. Oferowano mu doskonale papiery, ale nie skorzystał. Gdy 5 sierpnia 1942 roku do drzwi łomotały hitlerowskie kolby, a trzymane na smyczy niemieckie owczarki ujadały złowieszczo, Doktor wyszedł przed sierociniec, rozkazał niemieckim SS –manom odprowadzić psy i schować karabiny. Powiedział, że wyjdą sami. Kazał  dzieciom włożyć najlepsze ubranka i gdy wszystkie były gotowe wyszedł z nimi czwórkami przed sierociniec. Pierwsza czwórka niosła sztandar z zielonym symbolem Domu Sierot. Godnie przeszli ulicami getta. Na Umschlagplatz załadowali cały orszak do bydlęcych wagonów. Zostali przez Hitlerowców zamordowani w Treblince. Janusz Korczak zginął wraz ze swymi dziećmi, ale na niebie jaśnieje jego gwiazda.


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

BŁOGOSŁAWIONY JAN PAWEŁ II


Będąc seminarzystą, studentem w Krakowie, kleryk Karol Wojtyła znalazł przyczepioną do drzwi swojego pokoju karteczkę z napisem:





"PRZYSZŁY ŚWIĘTY"






Miał to być żart, jednak ten żart jego kolegów ma dzisiaj prorocze brzmienie.


Był 1 maja 2011 roku. Słońce wysoko unosiło
się nad watykańskimi wzgórzami. Wody Tybru spokojnie płynęły swoim naturalnym nurtem,
a wąskimi ulicami Rzymu przemieszczała się kilkusettysięczna grupa pielgrzymów, którzy postanowili ten niedzielny poranek spędzić na watykańskim placu św. Piotra lub w jego najbliższej okolicy. Okazja była szczególna, gdyż tylko raz mogła się odbyć beatyfikacja Jana Pawła II – papieża tak bardzo kochanego przez ludzi na całym świecie. Bardzo trafnym w tym dniu stało się powiedzenie: "Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu". Słowa z owej kartki przywieszonej do drzwi kleryka Wojtyły nabrały bardzo konkretnego wymiaru. To już nie był żart, lecz fakt.


Jutro 1 maja 2012 roku przypada pierwsza rocznica tamtych wydarzeń. Będzie to na pewno wspaniała okazja, by wspominać naszego wielkiego rodaka, błogosławionego Jana Pawła II.


sobota, 7 kwietnia 2012

WIELKANOC




Jaj przepięknie malowanych,
Świąt słonecznie roześmianych,
W poniedziałek dużo wody,
Zdrowia, szczęścia oraz zgody

                  
                 Zdrowych, radosnych i spokojnych
                      Świąt Wielkanocnych
                          życzy -  Piotr

                     
                                                                  

poniedziałek, 19 marca 2012

WIOSNA !!!




Różnica między kalendarzowym a astronomicznym początkiem wiosny jest związana z ruchem Słońca. Wiosna astronomiczna zawsze rozpoczyna się w momencie równonocy wiosennej i trwa do momentu przesilenia letniego (najdłuższego dnia roku). Pierwszy dzień wiosny kalendarzowej ustalony jest umownie na 21 marca, ale prawdziwa wiosna astronomiczna rozpoczyna się w chwili, gdy Słońce przekracza punkt Barana na równiku niebieskim. W 2012 roku astronomiczna wiosna przyjdzie dzień wcześniej niż wskazują kalendarze, czyli 20 marca o godzinie 6:14 czasu środkowoeuropejskiego.







                                                                                                   

sobota, 10 marca 2012

ROK JANUSZA KORCZAKA


W tym roku przypada 70. rocznica tragicznej śmierci Janusza Korczaka oraz 100 rocznica utworzenia przez „Starego Doktora” Domu Sierot w Warszawie.
Janusz Korczak – wybitny polski pedagog, lekarz, publicysta, oficer Wojska Polskiego, a przede wszystkim prekursor w dziedzinie ochrony praw dzieci – stworzył podwaliny do powołania instytucji Rzecznika Praw Dziecka oraz powstania Konwencji o Prawach Dziecka.
Napisał wiele powieści dla dzieci: "Król Maciuś pierwszy", "Kajtuś Czarodziej" …
Prekursor działań na rzecz praw dziecka i całkowitego równouprawnienia dziecka, doskonale poznał świat dziecka tak różny od świata dorosłych. Dowodzi temu poniższy fragment:

„Bo dorosłemu nikt nie powie: Wynoś się, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.”
                                                                                                                                                                                  /Janusz Korczak – Kiedy znów będę mały./
                                                                                     


poniedziałek, 20 lutego 2012

NAUKA



      013.gif         

                "Słyszałem i zapomniałem.

                  Widziałem i zapamiętałem.

                  Zrobiłem i zrozumiałem."

                                                                                                    (Konfucjusz)

niedziela, 19 lutego 2012

WITAM !

Witam wszystkich po długiej nieobecności. U mnie nic się  nie zmieniło, oprócz tego, że chodzę już do klasy V.  Nadal interesuję się chemią i uwielbiam wykonywać różne doświadczenia. Drugą moją pasją stała się informatyka. Chciałbym ponownie wziąć udział w konkursie  - "NAJLEPSZY BLOG PISANY PRZEZ MŁODEGO NAUKOWCA". Biorąc udział w takim konkursie można się świetnie bawić i wiele nauczyć. Na blogu będę zamieszczać
opisy doświadczeń wykonanych przeze mnie na lekcjach
lekcjach przyrody lub w domu oraz różne ciekawostki nie tylko przyrodnicze.

              Zapraszam wszystkich do lektury mojego bloga.

                                                                                                                                   Piotr

piątek, 27 maja 2011

WYNIKI KONKURSU

Witam wszystkich, po tak długiej nieobecności! Serdecznie gratuluję mojemu koledze Mateuszowi  pierwszego miejsca w konkursie. Blog Mateusza jest super. Mogłem się z niego dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Dziękuję również wszystkim Członkom Klubu Przyjaciół Polskiej Akademii  Dzieci, którzy oceniali nasze blogi. Dziękuję Państwu za ocenę mojego bloga  i bardzo się cieszę, że zająłem drugie miejsce. To bardzo miłe zostać tak dobrze ocenionym przez takie wspaniałe grono prawdziwych naukowców. Mam nadzieję, że będę mógł wziąć udział w Międzynarodowej Konferencji Naukowej Dla Dzieci. Z niecierpliwością czekam na ten dzień.

                                                                                        Piotr



sobota, 30 kwietnia 2011

CZY TO JUŻ KONIEC ?




1 maja dobiega końca konkurs "NAJLEPSZY BLOG PISANY PRZEZ MŁODEGO NAUKOWCA". Szczerze mówiąc, to trochę mi żal, że to już koniec. Przyzwyczaiłem się do, prawie codziennego, pisania. Z ogromną ciekawością zaglądałem na blogi innych uczestników. Wielu interesujących rzeczy dowiedziałem się czytając te blogi. Mam nadzieję, że nie przestaniecie pisać i czasami coś ciekawego zaprezentujecie. Dziękuję wszystkim piszącym za wspaniałe blogi oraz Tym, którzy zechcieli czytać również mojego bloga. Może i ja przyczyniłem się do wzbogacenia czyjejś wiedzy? Cieszę się bardzo, że mogłem wziąć udział w tym konkursie. Była to dla mnie wspaniała nauka i zabawa. Życzę wszystkim uczestnikom powodzenia i bardzo serdecznie wszystkich pozdrawiam!
                                                                                       Piotr Kociołek



JAN PAWEŁ II - PAPIEŻ, KTÓRY KOCHAŁ DZIECI



Jutro 1 maja 2011 r. nastąpi beatyfikacja Jana Pawła II - wielkiego Papieża i wielkiego Polaka. 

Jan Paweł II to wielki humanista. Był otwarty na wszystkich ludzi, spotykał się z chorymi i cierpiącymi, z młodymi i tymi w podeszłym wieku, z wielkimi osobistościami i prostymi ludźmi, z artystami, sportowcami i uczonymi. Szczególną troską i miłością otaczał dzieci. "Dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo. Przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta" - mówił Papież o dzieciach. Dzieci z krajów dotkniętych wojną, dzieci wykorzystywane jako tania siła robocza, dzieci chore - wszystkie mogły liczyć, że Papież upomni się o ich los wielkim głosem. Papież błogosławiący dziecko. Papież trzymający na rękach niemowlę. Papież nakrywający płaszczem raczkującego malucha. Papież odbierający kwiaty od dzieci w strojach regionalnych. Papież, który 13 maja 1981 roku na kilka sekund przed zamachem na Jego życie trzymał na rękach małe dziecko. Oto obrazy Jana Pawła II, które podbijały świat za życia Ojca Świętego, a po Jego śmierci, stały się jednym z najważniejszych motywów wspomnień o Papieżu - Polaku. 

Niezwykłe orędzie skierował Papież podczas pielgrzymki do Korei Południowej, z okazji Dnia Dziecka: "Dzisiaj ja, Jan Paweł II, daję swą miłość każdemu chłopcu i dziewczynce, bez żadnej różnicy. Głoszę wasze prawa, bez względu na to jak małe lub bezbronne jesteście. Szczególną miłością darzę każde dziecko, które cierpi, które jest samotne, które jest opuszczone, zwłaszcza to, które nie ma nikogo, kto by je kochał i o nie zadbał."

Gdyby wszyscy dorośli traktowali dzieci tak poważnie i z taką samą miłością jak Jan Paweł II, dzieci na całym świecie miałyby prawdziwe i szczęśliwe dzieciństwo.











sobota, 23 kwietnia 2011

WESOŁYCH ŚWIĄT !

     
      Spotkałem dzisiaj kurczaka
      Co po baziach skakał.
      Za nim kurka podążała
      I pisanki malowała.
      Wtem baranek się ukazał
      I życzenia złożyć kazał:
      Szczęścia i radości moc
      Na tę Świętą Wielką Noc !


Zdrowych, radosnych i spokojnych
Świąt Wielkanocnych
życzy Piotr 





czwartek, 7 kwietnia 2011

ŚWIATOWY DZIEŃ ZDROWIA

Flaga Światowej Organizacji Zdrowia



Światowy Dzień Zdrowia obchodzony jest corocznie 7 kwietnia, w rocznicę założenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Co roku ustalany jest inny temat obchodów Światowego Dnia Zdrowia, zwracając uwagę społeczności całego świata na istotny problem zdrowotny. W tym roku temat jest poświęcony antybiotykoodporności, a hasłem przewodnim jest "Odporność na antybiotyki: brak działań dziś, brak możliwości leczenia jutro". Ma to na celu zwrócenie uwagi na znaczenie antybiotyków dla zdrowia człowieka, a także zagrożenia jakie wynikają z ich stosowania.
Dziś obchodzony jest też Dzień Pracowników Służby Zdrowia.


Z OKAZJI

ŚWIATOWEGO DNIA SŁUŻBY ZDROWIA

WSZYSTKIM PRACOWNIKOM SŁUŻBY ZDROWIA

SKŁADAM SERDECZNE ŻYCZENIA I PODZIĘKOWANIA

ZA CIĘŻKĄ I PEŁNĄ POŚWIĘCEŃ PRACĘ.






wtorek, 15 marca 2011

NAUKA

    "Narodziny nowego zazwyczaj poprzedzają jakieś banalne wydarzenia z życia. Newton spostrzegł spadające jabłko, James Watt zaobserwował jak kipi woda w kociołku, Roentgenowi zmętniała klisza fotograficzna. Ale wszyscy ci ludzie mieli wiedzę tak rozległą, że umieli z banalnych zdarzeń wyciągnąć rewelacyjne wnioski."
                                                                                                              Aleksander Fleming


                                                                

WITAM !


                                                                
Nazywam się Piotr Kociołek. Mam 11 lat i chodzę do IV klasy. Mieszkam w Warszawie. Lubię grać na pianinie, jeździć na rolkach oraz uwielbiam przyrodę. Interesuję się chemią i bardzo lubię wykonywać różne doświadczenia. Moi rodzice żartują, że kiedyś wysadzę nasz dom w powietrze. W tamtym roku dostałem mikroskop i od tego czasu bardzo lubię oglądać żywe i martwe eksponaty. Tego bloga piszę na konkurs "Najlepszy blog pisany przez Młodego Naukowca". Będę tu zamieszczać opisy różnych doświadczeń  i różne ciekawostki przyrodnicze. Zapraszam i życzę miłej lektury.



Piotr