PIKNIK NAUKOWY - 2008

sobota, 7 kwietnia 2012

WIELKANOC




Jaj przepięknie malowanych,
Świąt słonecznie roześmianych,
W poniedziałek dużo wody,
Zdrowia, szczęścia oraz zgody

                  
                 Zdrowych, radosnych i spokojnych
                      Świąt Wielkanocnych
                          życzy -  Piotr

                     
                                                                  

środa, 4 kwietnia 2012

CZYSZCZENIE SREBRA

Dzisiaj chciałbym zaprezentować prosty sposób na wyczyszczenie biżuterii ze srebra i mosiądzu z czarnego nalotu, który sprawia, że rzeczy te brzydko wyglądają. Sposób jest prosty i bardzo tani.

Co nam będzie potrzebne?

  • ciepła woda (najlepiej destylowana)
  • sól kuchenna 
  • kawałek folii aluminiowej (lub inny kawałek aluminium)
  • srebrny lub mosiężny element do czyszczenia
  • pojemnik (miseczka)

Jak wykonać doświadczenie ?

Sposób jest bardzo prosty. Wystarczy rozpuścić sól w ciepłej wodzie w dowolnym naczyniu, czy pojemniku. Ważne jest tylko, aby powstał roztwór nienasycony. Oznacza to, że musimy tak dobrać ilość soli do wody, żeby cała sól dała się rozpuścić. Nie może jej zostać na dnie. Wystarczy po prostu mocno posolić wodę.

Teraz wkładamy aluminium do tej naszej "posolonej" wody. Staramy się, aby było go jak najwięcej, ale nie musimy też przesadzać. Może to być folia aluminiowa, którą ułożymy na dnie. Może też być każdy inny aluminiowy element, np. łyżeczka, którą po prostu włożymy do wody. Jeśli jest to jakiś element, którego kształtu nie możemy zmieniać staramy się to zrobić tak, aby jak największa jego część znalazła się w wodzie.

Teraz wystarczy włożyć nasz srebrny element i zostawić go na kilka godzin w "miksturze". Po jakimś czasie zaczniemy zauważać, że czarny nalot, który znajdował się na biżuterii "przechodzi" na aluminium.

Sposób ten jest znany od dawna. Jest on bezpieczny dla srebra i mosiądzu. Włożony element wróci do nas w idealnym stanie, nie ma żadnego ryzyka, że coś się z nim stanie.






czwartek, 29 marca 2012

RUDY, ALEK I ZOŚKA



,,Posłuchajcie opowiadania o Alku, Rudym, Zośce i kilku innych cudownych ludziach oraz o niezapomnianych czasach bohaterstwa i grozy. Posłuchajcie opowiadania o ludziach, którzy w tych niesamowitych latach potrafili żyć pełnią życia, których czyny i rozmach wycisnęły piętno na stolicy oraz rozeszły się echem po kraju, którzy w życie wcielić potrafili dwa wspaniałe ideały:

                   BRATERSTWO I SŁUŻBĘ”



Zapraszam do przeczytania lektury "Kamienie na Szaniec" Aleksandra Kamińskiego. Dla wielu postacie z tego opowiadania są największymi bohaterami, ideałami, które należy naśladować, autorytetami, których w obecnych czasach już coraz mniej.

  "Alek"

Dzień 30 marca - to doroczne święto mojej szkoły, której patronem jest „ALEK”.   
Dziś chciałbym opowiedzieć o tym niezwykłym bohaterze.                                     
Maciej Aleksy Dawidowski urodził się 3 listopada 1920 roku w Drohobyczu. Znany był pod pseudonimami : Glizda, Kopernicki, Koziorożec. Wiosną 1939 ukończył warszawskie Gimnazjum im. Stefana Batorego. W czasie nauki był członkiem 23 Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Bolesława Chrobrego („Pomarańczarnia”). "Alek" od października do grudnia 1939 roku był członkiem tajnej organizacji PLAN i uczestnikiem akcji    sabotażowych. Akcje te miały na celu uszkadzanie, niszczenie potrzebnych Niemcom urządzeń, sprzętów, środków transportu.  Od stycznia do czerwca 1940 roku był łącznikiem w komórce więziennej ZWZ, czyli utrzymującej łączność między tajnym, nielegalnym wojskiem a więzieniem warszawskim.  We wrześniu 1940 roku rozpoczął naukę w Państwowej Szkole Budowy Maszyn w Warszawie.  Wiosną 1941 roku, wraz z grupą przyjaciół wstąpił do Szarych Szeregów i objął dowodzenie drużyną w hufcu "Mokotów Górny". Razem ze swoją drużyną uczestniczył w działaniach Organizacji Małego Sabotażu "Wawer".Przykładem może być akcja „Kopernik”. Po zajęciu  Warszawy w październiku 1939, niemieckie władze okupacyjne nakazały zasłonięcie umieszczonej na cokole pomnika tablicy: „Mikołajowi Kopernikowi – Rodacy”. Na niej pojawiła się (przykręcona czterema śrubami) nowa tablica: „Dem Grossen Deutschen Astronomen” (Wielkiemu astronomowi niemieckiemu), mająca świadczyć o niemieckim pochodzeniu Kopernika. „Alek”, przygotowując się do akcji zdjęcia niemieckiej tablicy, postanowił sprawdzić jak mocno zaciśnięte są śruby mocujące. Przed wygaśnięciem godziny policyjnej wskoczył na cokół pomnika i ku swemu zaskoczeniu stwierdził, że nakrętki można odkręcić ręką. Postanowił działać natychmiast. Bez ubezpieczenia i z dużym narażeniem „Alek” kochający ryzyko ostrożnie odkręcił wszystkie nakrętki i zdjął ciężką tablicę, którą następnie przeciągnął chodnikiem pod arkadami Pałacu Staszica i ukrył w śniegu zalegającym pobliską uliczkę. W odwecie za zdjęcie tablicy, Niemcy nakazali demontaż pomnika płk Jana Kilińskiego stojącego wówczas przy ul. Krasińskich. Po kilku godzinach pomnik zniknął z placu. „Alek” postanowił wyśledzić miejsce jego ukrycia. Wkrótce okazało się, że Niemcy przewieźli pomnik Kilińskiego na teren Muzeum Narodowego. Następnego ranka warszawiacy, na murach Muzeum mogli odczytać napis wykonany w nocy przez „Alka”: „Jam tu. Ludu W-wy. Kiliński Jan”.


                                                                                                                      
                                                                                                                          

Podczas akcji pod Arsenałem (26 marca 1943) zorganizowanej w celu odbicia Janka Bytnara "Rudego", dowodził sekcją "granaty" w grupie "atak".W czasie odskoku został ciężko ranny w brzuch .Rany postrzałowe okazały się jednak bardzo ciężkie i wymagały natychmiastowej operacji "Alka". Został przewieziony do szpitala Dzieciątka Jezus przy ul. Nowogrodzkiej i tam operowany, jednak po czterech dniach, 30 marca 1943, zmarł.
Tego samego dnia zmarł odbity pod Arsenałem jego przyjaciel Jan Bytnar "Rudy".
"ALEK" został pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari oraz  awansowany do stopnia sierżanta podchorążego.



Alek nie potrafił patrzeć na czyjąś krzywdę i chętnie wszystkim pomagał. Dzięki temu zyskał sobie wielu przyjaciół, którzy cenili go i wiedzieli, że można na nim polegać. Dla dzisiejszej młodzieży stanowi wzór oddanego przyjaciela i dobrego patrioty. Człowieka, którego czyny świadczą o wielkim umiłowaniu ojczyzny. Potrafił pięknie żyć i godnie umrzeć.


                       Grób "Rudego" i "Alka" na
                      warszawskich  Powązkach.
       

sobota, 24 marca 2012

CHEMICZNY OGRÓD

Wrzucając kryształek pewnej soli do roztworu szkła wodnego nie myślałem, że zdarzy się coś równie niespodziewanego i nadzwyczajnego. Po kilku chwilach kryształek zaczął wypuszczać w górę coś jakby igiełki (które jak się później przekonałem były pustymi w środku błonami półprzepuszczalnymi), które stale rosły. Wyglądało to trochę jakby roślinka rosła w przyśpieszonym tempie. Pomyślałem, że wrzucając po kawałeczku rożnych soli metali ciężkich można by stworzyć piękny, wielobarwny ogród, który powstaje od momentu "zasadzenia" kwiatków do pełnego rozkwitu w zaledwie 20min...  A jak taki ogród chemiczny wykonać ?


POTRZEBNE MATERIAŁY:
                                                                                        
-  szkło wodne (roztwór krzemianu sodu)
- CoCl2 (chlorek kobatu)  
- Ni(NO3)2 (azotan niklu) 
- FeCl3 (chlorek żelaza)
- CuSO4 (siarczan miedzi)
Potrzebujemy szkła wodnego i wymienionych soli. Można zastosować tylko jedną, ale wykorzystanie soli różnych metali da ciekawszy efekt barwny.
 WYKONANIE

Na dno zlewki wysypmy kilka kryształków podanych wcześniej soli metali, a następnie zalejmy je roztworem szkła wodnego. Po chwili kryształy zaczną jakby kiełkować: powstaną kolorowe rozgałęziające się wypustki. Wyrostki te rosną z prędkością dostrzeganą dla oka. Po paru minutach naczynie będzie pełne poskręcanych wielobarwnych kształtów przywodzących na myśl prawdziwe rośliny.








WNIOSKI:
W momencie zetknięcia się kryształów ze szkłem wodnym dochodzi do reakcji między solami metali, a krzemianem sodu. W wyniku powstają krzemiany tych metali. Są one bardzo słabo rozpuszczalne w wodzie, więc tworzą coś w rodzaju błonki wokół kryształu. I tu do akcji wchodzi osmoza: błonka jest półprzepuszczalna, więc ponieważ wewnątrz panuje większe stężenie soli to woda przenika do wnętrza powstałego pęcherzyka. Wzrost ciśnienia wewnątrz powoduje, że błonka napina się coraz bardziej, aż w końcu pęka. Przez powstałą wyrwę wylewa się na zewnątrz nieco roztworu soli; dochodzi do kolejnej reakcji z krzemianem sodu i powstaje kolejna błonka. Zjawisko to powtarza się wielokrotnie aż do wytworzenia roślinopodobnych struktur. Barwa "roślin" zależy od barwy właściwej powstałemu krzemianowi.




czwartek, 22 marca 2012

POLSKA - KRÓLESTWO BOCIANÓW

Widziałeś bociana? Nie może być lepszego dowodu na przyjście wiosny! Biały ptak na czerwonych nogach i z charakterystycznym czerwonym dziobem od setek lat jest zwiastunem wyczekiwanej przez wszystkich ciepłej pory roku. Jego widok niesie też ze sobą szczęście i dobrą wróżbę. Przed wiekami zranienie ptaka było surowo karane, a za jego zabicie groziła śmierć.
Zdarza się, że niektórzy, widzący bociana z bliska po raz pierwszy, są zaskoczeni jego niewielkimi rozmiarami. Rzeczywiście, bocian biały jest dość drobny - osiąga zaledwie 1 metr wysokości, natomiast rozpiętość skrzydeł to ok. 2 m. Jest też dość lekki - ciężar dorosłego ptaka waha się od 2,7 do 4,5 kg. Ptak odżywia się drobnymi bezkręgowcami, rybami, płazami, małymi gadami oraz gryzoniami (jak myszy, norki, krety, szczury). Nie gardzi też młodymi zającami, piżmakami czy pisklętami ptaków gniazdujących na ziemi.
Arystoteles, żyjący w latach 384-322 p.n.e. grecki filozof i ceniony przyrodnik, uważał, że znikające gdzieś jesienią bociany zapadają w sen zimowy. Dziś wiemy, że tak nie jest. Ptaki spędzają zimę w Afryce, skąd wczesną wiosną wracają do swych europejskich gniazd, by odbyć lęgi. Drogę długości ok. 8 tys. kilometrów przebywają w ciągu czterech miesięcy, pokonując dziennie maksymalnie 200 kilometrów. Lecą głównie w dzień, z przerwami na znalezienie jedzenia.
W Europie bocian biały upodobał sobie kilka rejonów. Jest obecny na terenach Europy Środkowej i Europy Wschodniej, na Półwyspie Iberyjskim i Bałkańskim. Pojawia się głównie na nizinach.
                                                 

W naszym kraju najwięcej tych ptaków jest na obszarach północno-wschodnich i wschodnich. Możemy przy tym poczuć dumę, bowiem bocian szczerze nas pokochał. Według statystyk - co czwarty bocian na świecie jest Polakiem. Ptaków jest u nas dwa razy więcej niż w Hiszpanii i około dziesięć razy więcej niż w Niemczech. Co sprawia, że ptaki kochają nasze tereny?
Odpowiedzialne jest za to głównie rolnictwo. W Europie Zachodniej używa się dużo nawozów, co przez ostatnie lata sprawiło, że jest tam mało płazów i bezkręgowców, stanowiących podstawę jadłospisu bocianów.
Przez lata bocian nauczył się żyć w zgodzie z człowiekiem. Często osiedla się w środku wsi lub nawet w małych miastach.


Gniazda bociany budują wysoko i zwykle w miejscach odsłoniętych. Dbają, by mieć dobrą możliwość przylotu i odlotu. Ich okrągłe domy znajdziemy na kominach, transformatorach, starych fundamentach, na słupach linii wysokiego napięcia. Na Półwyspie Iberyjskim, gdzie nie ma zbyt wielu drzew, bociany zakładają gniazda nawet na skałach. Bocian jest wierny przyzwyczajeniom – jeśli to tylko możliwe, zawsze wraca do swojego gniazda. Jeśli go nie odnajdzie, szuka miejsca w okolicy ostatniego gniazdowania, zwykle w promieniu 50 km od miejsca urodzenia. Jeśli bocian zmuszony jest budować nowy dom, chętnie korzysta z pomocy człowieka – zakłada nowe gniazdo na platformach przymocowanych na szczytach słupów energetycznych, na kołach od wozu czy na podstawach zbitych z desek i przymocowanych na szczycie dachu lub wysokim drzewie. Budowa nowego domu zwykle zajmuje mu kilka dni. Przylot na lęgowiska w naszym kraju odbywa się zazwyczaj od połowy marca do połowy maja. Samica przylatuje kilka dni po swoim partnerze, osiedlając się w gotowym gnieździe. Znosi 3 - 6 jaj w dwudniowych odstępach. Przy wysiadywaniu w dzień ptaki zmieniają się, ale w nocy siedzi tylko samica. Po ok. miesiącu wykluwają się pisklęta. Maluchy pozostają w gnieździe, pod opieką rodziców, ok. 60 dni. W ostatnim tygodniu pobytu decydują się na próbne loty. Pełną samodzielność uzyskują już po 70 dniach. W tym czasie gotowe są już na wylot do Afryki.
 
 

poniedziałek, 19 marca 2012

WIOSNA !!!




Różnica między kalendarzowym a astronomicznym początkiem wiosny jest związana z ruchem Słońca. Wiosna astronomiczna zawsze rozpoczyna się w momencie równonocy wiosennej i trwa do momentu przesilenia letniego (najdłuższego dnia roku). Pierwszy dzień wiosny kalendarzowej ustalony jest umownie na 21 marca, ale prawdziwa wiosna astronomiczna rozpoczyna się w chwili, gdy Słońce przekracza punkt Barana na równiku niebieskim. W 2012 roku astronomiczna wiosna przyjdzie dzień wcześniej niż wskazują kalendarze, czyli 20 marca o godzinie 6:14 czasu środkowoeuropejskiego.